2009-03-12 10:08:31 >> zakupy z mężusiem...

Ostatnio byłam z mężem na zakupach. On wpadł na pomysł, że muszę coś zrobić ze swoimi włosami, kiedy weszliśmy do marketu on od razu poszedł na dział agd – rtv. Nie wiedziałam co mu znowu wpadło do głowy. Po paru minutach dołączył do mnie i okazało się, że znalazł prostownicę do włosów. Pomyślałem, że go uduszę. Minęło już osiem lat od naszego ślubu, a on nie mógł się przyzwyczaić do moich kręconych włosów. Dla mnie one były super. Od razu mu powiedziałam, że w życiu tego nie zrobię. On pokiwał głową i włożył ją do koszyka. Byłam wściekła. Po wyjściu ze sklepu  przez całą drogę do domu nie odezwałam się do niego słowem. Jak rozpakowałam zakupy od razu powiedziałam, że idę do Kaśki – mojej koleżanki z firmy. I wyszłam. Spędziłyśmy razem cały wieczór, plotkowałyśmy wypiłyśmy trochę pysznego winka, było spoko. Kiedy wracałam do domu zastanawiałam się czy Marek dalej chce, żebym zrobiła „to” ze swoimi włosami. Zdziwiłam się gdy zobaczyłam, że nie palą się światła w domu, pomyślałam, że już śpi. Kiedy otworzyłam drzwi i przeszłam do salonu – byłam  w szoku mój mąż przygotował w międzyczasie niesamowitą kolację, wszystko podane na białym obrusie, i te świece… Wieczór i noc były cudowne. Kurde przez te jego pomysły jednak skorzystałam z tej prostownicy.  W sumie jednak muszę przyznać, że z nową fryzurą czuję się całkiem dobrze, a Marek jest zachwycony.



Tagi: mąż, zakupy, prostownica do włosów, romantyczna kolacja
skomentuj (0)

 



cudaicudenkablog

ksiega gosci

2009
marzec


Tagi